Jesteś tutaj

Bojkot kebabów? Politolog komentuje

Zabójstwo młodego człowieka, do którego doszło w Ełku, jest rzeczą straszną i najprawdopodobniej ma ono związek z kwestiami religii i kultury. Nie sądzę jednak, aby był to akt terroru. Nie wiemy jak dokładnie przebiegało to tragiczne zajście, wykaże to dopiero śledztwo. Obecnie cała sprawę próbują wykorzystać w swojej polityce niektóre skrajne ugrupowania, które wzywają do bojkotu restauracji oferujących kebab. To absurdalne, gdyż miejsc tego typu jest w Polsce bardzo wiele, a ich właściciele i pracownicy nie mają nic wspólnego z cała sytuacją.  Odpowiedzialności zbiorowej nie powinno się stosować  zarówno w tej jak i w żadnej innej sytuacji. W ten sposób można byłoby oskarżać o chuligaństwo i wojny na siekiery, maczety, np. absolutnie wszystkich kibiców żużla, koszykówki czy piłki nożnej.  

W ostatnich latach wielu polskich polityków budowało swoją pozycję na podsycaniu obaw Polaków wobec osób obcych kulturowo, napływających do Europy i Polski z Azji, Afryki i Bliskiego Wschodu. Częściowo takie obawy są uzasadnione, jednak nie powinny one prowadzić do zamieszek na tle religijnym czy rasistowskim. Uważam, że powinny raczej kierować nas ku podniesieniu naszego poziomu bezpieczeństwa kulturowego: zwiększenia czytelnictwa, poszanowania języka polskiego, podniesienia poziomu uczestnictwa w kulturze itd. Bezpieczni przed obca dominacja kulturową będziemy bowiem dopiero wtedy, kiedy nasza kultura będzie silniejsza.

Ponad jakiekolwiek bojkotowanie "kebabów" wydaje mi się zresztą absurdalne i uwłaczające tragizmowi sytuacji, gdyż to nie owa potrawa jest tu przecież winna.