Jesteś tutaj

Dwukrotnie został pobity. A policja go spławiła

  • Dwukrotnie został pobity. A policja go spławiła
    Fot. Archiwum/Mirosław Sztogryn

- Myślałem, że jestem w ukrytej kamerze. Przychodzę do komisariatu, a policjant mnie spławia jak jakiegoś intruza i odmawia przyjęcia zgłoszenia o pobiciu. Po prostu nie do wiary w jakim kraju my żyjemy – mówi Krzysztof Puszko z Gorzowa Wlkp.

29-latek został napadnięty i pobity 19 sierpnia o godzinie 13.30. Do zdarzenia doszło na rogu ulic Myśliborskiej i Marcinkowskiego w Gorzowie Wlkp. Wtedy podjechał samochód i wysiadł z niego inny mężczyzna, po czym zaczął okładać swoją ofiarę po głowie. – To mąż mojej byłej partnerki. Za co mnie pobił, tego nie mam pojęcia. Wyskoczył z samochodu i zaczął mnie bić – tłumaczy Krzysztof Puszko. Chwilę po zajściu pobity gorzowianin udał się do komisariatu policji przy ulicy Zygalskiego. Oficer dyżurny jednak odmówił przyjęcia zgłoszenia pobicia. – To był dla mnie szok. Tłumaczyłem policjantowi, że zostałem pobity, że grożono mi śmiercią. A ten funkcjonariusz nic sobie z tego nie robił. Powiedział mi, że mam zapłacić 300 złotych i mogę sam sobie sprawę cywilną założyć. I tyle – dodaje z zażenowaniem Puszko. Po kilku minutach zdegustowany 29-latek wyszedł z komisariatu i zadzwonił do innego komisariatu (red. przy ul. Wyszyńskiego). W rozmowie telefonicznej policjant wytłumaczył mu, że powinien natychmiast udać się z powrotem i dyżurny ma obowiązek przyjąć zeznania. Pouczony Krzysztof Puszko tak też zrobił. Niestety nie zdążył dojść do budynku policji. Przy stacji paliw na ulicy Myśliborskiej został znowu napadnięty, przez tego samego agresora. – Drugi raz zostałem pobity. Na szczęście przechodziła kobieta. Ten szaleniec przestraszył się i odpuścił. Wtedy ta pani wezwała pogotowie – wyjaśnia Krzysztof Puszko. Po udzieleniu pomocy przez ratowników medycznych stłuczony mężczyzna dotarł do tego samego komisariatu. Ten sam oficer dyżurny wreszcie przyjął zgłoszenie. – Składałem zeznania, ale ten policjant ciągle mi odradzał. Powiedział, że to nie ma sensu. Odpowiedziałem, że to chyba jakieś żarty. Dodałem, że pójdę z tym do mediów. Wtedy policjant odpowiedział, że mogę sobie pójść do samego papieża. A ja nawet wskazałem kto mnie pobił – z imienia i nazwiska. Co to ma być? – mówi zdenerwowany Krzysztof Puszko. Zapytaliśmy policję z czego może wynikać takie postępowanie funkcjonariusza. – Komenda wojewódzka policji wszczęła postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Jeśli się okaże, że dyżurny nie zachował procedur poniesie konsekwencje – mówi nadkom. Marcin Maludy, rzecznik lubuskiej policji.

To nie koniec historii. 26 sierpnia Krzysztof Puszko znowu został pobity. Stało się to w gorzowskiej dyskotece "Studio". – Podeszła do mnie koleżanka tego człowieka, który mnie pobił i mnie uderzyła w twarz. Później podszedł jej chłopak i jeszcze kilka razy oberwałem. Pozdrowili mnie od tego mężczyzny, który mnie pobił wcześniej .I jeszcze mnie zapytali – czy znowu pójdę do policji – mówi Krzysztof Puszko.

29-latek złożył zeznania i sprawę wyjaśniają śledczy. Teraz będzie zabezpieczony monitoring z miejsc zdarzeń. Będą te ż przesłuchane osoby, które mogą mieć coś wspólnego ze sprawą pobić.