Jesteś tutaj

Gorzowianki mistrzyniami Polski!

  • Fot: Dawid Lis
W dniach 17-21 maja w Gorzowie Wielkopolskim rozgrywany był turniej finałowy mistrzostw Polski juniorek w koszykówce kobiet. Ostatecznie gospodynie były mało gościnne i wywalczyły złote medale.
 
Ostatni raz mistrzostwo Polski w kategorii młodzieżowej gorzowianki wywalczyły w 2003 roku. Od tamtego czasu było wiele okazji, ale zazwyczaj akademiczki kończyły co najwyżej ze srebrem. Wiadomo, że wicemistrzostwo jest także cennym skalpem, ale nie wtedy, gdy się celuje w złoto. Poza tym przegrana w finale zawsze boli. Tym razem finał w kategorii juniorek rozgrywany był w Gorzowie i gospodarze liczyli, że będą mogli cieszyć się ze zwycięstwa.
 
Tym razem gorzowski AZS przeszedł przez turniej bardzo dobrze. Trzy pewne zwycięstwa w grupie i z pierwszego miejsca awans do półfinałów. W walce o finał Enea AZS AJP Gorzów także pewnie pokonał rówieśniczki z Pabianic i w niedzielę podopieczne Roberta Pieczyraka czekał bój o złoto.
 
Do finału doszedł także poznański AZS, który grał także z naszym AZS-em w grupie. W rozgrywkach grupowych gorzowianki wysoko pokonały akademiczki z Wielkopolski. W finale jednak nie było już tak łatwo.
 
Decydujący mecz bardzo dobrze rozpoczęły gospodynie. Rywalki jednak w kolejnej kwarcie niemal zniwelowały całość strat. Druga połowa rozpoczęła się nawet od prowadzenia poznanianek. Jednak gorzowianki nie odpuściły, były waleczne i nie dały sobie wyrwać złota.
 
Tym samym Robert Pieczyrak doczekał się w końcu złotego medalu. Szkoleniowiec w przeszłości zdobywał głównie srebra. Teraz mógł się cieszyć z mistrzostwa. - Zawsze warto być na podium. To nie jest tak, że ktoś daje za darmo miejsce w finale. Cieszę się bardzo, bo dziewczyny zasłużyły swoją ciężką pracą, żeby zagrać ten turniej tak dobrze. Mieliśmy marzenia. Dziewczyny powiedziały, że chcą turniej w Gorzowie i wtedy publiczność, nasza hala nas poniesie i to się sprawdziło. Teraz trochę odpoczniemy i będziemy pracować dalej. Był moment, że doszli do nas. Zastopowaliśmy to. Do końca wierzyłem, że złamiemy zespół przeciwnika defensywą. Tak się stało. Wrócili do gry nie przez swoją dobrą postawę, ale po naszych głupich błędach i stratach. Wiedziałem, że wybronimy ten zespół na 50 punktów. Kwestią było uruchomić atak. Mieliśmy trochę pomysłów, wykorzystaliśmy słabe punkty przeciwnika. Mecz źle ułożył nam się z faulami, bo Wiktoria Keller miała cztery przewinienia. Klaudia Kędzierska dała dobrą zmianę. Wygrana to jednak nie tylko zasługa dziewczyn, które były na parkiecie. Od początku stworzyły one wspaniałą atmosferę. To zasługa wielu ludzi i cieszę się, że mogłem tego na koniec dopilnować - przyznał trener AZS-u Gorzów.
 
- To było coś niesamowite. Nie miałam już siły i myślałam, że nie dam rady, ale koleżanki z doły mnie wspierały i cieszę się, że miałam szansę to zrobić. Bardzo ufam naszego fizjoterapeucie i czułam się w stu procentach pewna, że nie spadnę. Każda z dziewczyn dorzuciła swoją cegiełkę i wszystkie zaśłużyłyśmy na ten złoty medal. Miałam pozycję, to rzucałam. Na razie jeszcze nie myślimy o przyszłości, chcemy cieszyć się tym sukcesem i zobaczymy, co czas pokaże. Chciałabym jednak wystąpić w ekstraklasie. To marzenie każdej młodej zawodniczki, która zaczyna grać w koszykówkę. Dużo osób myśli, że przez rodziców zaczęłam grać i to jest tak na siłę. W moim przypadku tak nie było. Od początku mam duże wsparcie w rodzicach i bardzo im za to dziękuję. Wiem, że ten sukces, w dużym stopniu, osiągnęłam dzięki nim - powiedziała Paula Duchnowska, kapitan gorzowianek.
 
- Dziewczyny były bardzo blisko. Przyjechały zdobyć tutaj złoto, tak samo jak ja. Najgorsze jest czwarte miejsce, kiedy przegrywa się walkę o brąz. Ten srebrny medal jest ogromnym osiągnięciem, ale jednak porażką w finale. Od początku sezonu nikt na nas nie stawiał. Było bardzo trudno skonstruować zespół, bo dziewczynki grały i w I lidze i w SMS-ie, więc w żadnym meczu nie miałam do dyspozycji pełnego składu. To, co tutaj pokazały, to była wielka walka i chęci. W sobotę był brzydki mecz i wygrałyśmy, a w niedzielę bardzo dobry, ale przegrany. Wolę grać brzydko, ale wygrywać. Myślę, że każda z nich indywidualnie była lepsza od zawodniczek z Gorzowa, ale problem polegał na tym, że były zmęczone - oceniła Monika Sibora, tener Enei AZS Poznań.
 
Wyniki turnieju:
Grupa A:
KS One Team Ostrów Wlkp. - MPKK Sokołów SA Sokołów Podlaski 73:69
KS JAS-FBG Zagłębie Sosnowiec - PTK Lumi Pabianice 48:56
PTK Lumi Pabianice - KS One Team Ostrów Wlkp. 43:45
MPKK Sokołów SA Sokołów Podlaski - KS JAS-FBG Zagłębie Sosnowiec 52:48
KS One Team Ostrów Wlkp. - KS JAS-FBG Zagłębie Sosnowiec 63:68
PTK Lumi Pabianice - MPKK Sokołów SA Sokołów Podlaski 50:44
 
Grupa B:
Enea AZS Poznań - MUKS WSG Supravis Sisu Bydgoszcz 54:47
Enea AZS AJP Gorzów Wielkopolski - Bryza Politechnika Gdańska 86:54
Bryza Politechnika Gdańska - Enea AZS Poznań 60:82
MUKS WSG Supravis Sisu Bydgoszcz - Enea AZS AJP Gorzów Wielkopolski 49:70
Enea AZS AJP Gorzów Wielkopolski - Enea AZS Poznań 83:46
MUKS WSG Supravis Sisu Bydgoszcz - Bryza Politechnika Gdańska 70:76
 
O 7. miejsce:
KS JAS-FBG Zagłębie Sosnowiec - MUKS WSG Supravis Sisu Bydgoszcz 62:69
 
O 5. miejsce:
Bryza Politechnika Gdańska - MPKK Sokołów SA Sokołów Podlaski 63:38
 
Półfinały:
PTK Lumi Pabianice - Enea AZS AJP Gorzów Wielkopolski 40:68
Enea AZS Poznań - KS One Team Ostrów Wlkp. 46:45
 
Mecz o 3. miejsce:
PTK Lumi Pabianice - KS One Team Ostrów Wlkp. 58:40
 
Finał:
Enea AZS AJP Gorzów Wielkopolski - Enea AZS Poznań 58:49
 
Najlepsza piątka turnieju:
Karolina Stefańczyk (Enea AZS Poznań)
Wiktoria Keller (Enea AZS AJP Gorzów Wlkp.)
Aleksandra Dul (Enea AZS AJP Gorzów Wlkp.)
Kaja Wróblewska (KS One Team Ostrów Wlkp.)
Daria Kowalczyk (PTK Lumi Pabianice)
 
MVP turnieju: Olga Trzeciak (Enea AZS AJP Gorzów Wlkp.)