Jesteś tutaj

Komórki macierzyste – dosłownie mają go postawić na nogi [WIDEO]

  • Komórki macierzyste – dosłownie mają go postawić na nogi
    Fot. Ryszard Waldun

- Wygłupialiśmy się. To miał być ostatni skok do basenu na tak zwaną bombę. Chciałem ochlapać innych. Gdy się ocknąłem byłem już sparaliżowany – mówi 29-letni Paweł Szczotko ze Słońska. Na szczęście medycyna ciągle się rozwija i daje nadzieję takim osobom jak pan Paweł. Przed nim operacja w Krakowie. Tam lekarze podejmą próbę leczenia go komórkami macierzystymi.

Nieszczęśliwy wypadek

To się zdarzyło 3 sierpnia roku podczas zjazdu rodzinnego w Rzepinie. Była zabawa… i ten nieszczęsny skok do basenu. - Ocknąłem się głową do dołu już całkowicie sparaliżowany. Tak więc, tego momentu w ogóle nie pamiętam – wspomina feralny skok Paweł Szczotko. 29-latek przez cztery lata był ratownikiem medycznym w wojsku. Stąd miał pojęcie co w tej sytuacji należy zrobić. – Dałem instrukcje kuzynom co mają zrobić by nie pogłębić mojego urazu – dodaje Paweł Szczotko. Jeśli można mówić o szczęściu to jest nim to, że rdzeń kręgowy nie został przerwany, a „tylko” uszkodzony.

Ciągła rehabilitacja

Teraz ciągle trwa walko o powrót do zdrowia. Nie jest to jednak proste. Rehabilitacja refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia wymaga nieziemskiej cierpliwości, bo czas oczekiwania liczony jest miesiącach. A czas odgrywa tu kluczową rolę. Natomiast leczenie prywatne jest kosztowne. Turnus 21 dniowy to koszt rzędu 3 - 4 tys. zł. – Mam tysiąc złotych renty. Także moje dochody i wypłata żony idzie na utrzymanie mieszkania, a także na spłatę kredytu i zakup leków. Nie ma mowy o prywatnym leczeniu – ze smutkiem dodaje Paweł Szczotko. Ale mężczyzna nie poddaje się. Ćwiczy i rehabilituje się w domu. Na sprzęcie, który sam wykonał. Dużym wsparciem jest dla niego rodzina, która nie zostawiła go w tak trudnej sytuacji. - Żona jest moim pomocnikiem w codziennym życiu. Wspiera mnie też ojciec, który jest na każdy zawołanie. No i zawsze mogę liczyć na znajomych przyjaciół – z uśmiechem podkreśla pan Paweł.

Choć rehabilitacja odbywa się w warunkach dość prymitywnych to daje efekty. Tuż po wypadku paraliż był całkowity. - Może to jest mało. Ale dziś umiem częściowo się ubrać, poruszać się na wózku, zjeść cokolwiek i zrobić koło siebie – wylicza Paweł Szczotko. Postęp daje nadzieję i chęć walki o zdrowie. Ale wciąż konieczna jest opieka i pomoc innych osób. Na szczęście pan 29-latek nie załamał się i jest pozytywnie nastawiony. - Były chwile załamania i zwątpienia. Czy ta walka ma sens, czy się uda. Ale szybko je rozwiałem. Pomogły mi mądre książki. No i niezastąpiona rodzina oraz przyjaciele – mówi z zadowoleniem Paweł Szczotko.

Nowa nadzieja

Przez ostatnie półrocze trwała zbiórka pieniędzy na leczenie komórkami macierzystymi. To daje szanse na to by pan Paweł stanął o własnych siłach na nogi. Całkowity koszt takiego leczenie to 100 tys. zł. Mieszkaniec Słońska rozpocznie je 26 stycznia w Krakowie. – To umożliwi mi bym był bardziej samodzielny. A w przyszłości może stanę na nogi – z nadzieją dodaje Paweł Szczotko.

Wyjazd do Krakowa nie byłby możliwy gdy nie pomoc ludzi o dobrym sercu. To oni organizowali festyny charytatywne i zbierali pieniądze na kontynuację leczenia. – Duże podziękowania należą się radnemu z powiatu sulęcińskiego, panu Krzysztofowi Skrzypnikowi, który wraz z członkami Stowarzyszenia Sportowego „Agrafka” Chartów, sołtysem Mariuszem Skrzypnikiem oraz przyjaciółmi z Kostrzyna, Krzeszyc, Słubic, a także Sulęcina. To oni najbardziej zaangażowali się w pomoc dla mnie – mocno podkreśla Paweł Szczotko.

Można także wesprzeć pana Pawła finansowo wpłacając pieniądze na jego specjalne subkonto:

Szczotko Paweł

ul. Paderewskiego 4A/5

66-436 Słońsk

Nr konta: 77 8355 0009 0004 6763 3000 0005

Tytuł: POMOC DLA PAWŁA