Jesteś tutaj

Najpierw dyrektora poczty chwalili w Warszawie, a tydzień później dostał wypowiedzenie. Związki: To zagrywka polityczna. Możliwy strajk

  • Najpierw dyrektora poczty chwalili w Warszawie, a tydzień później dostał wypowiedzenie. Związki: To zagrywka polityczna. Możliwy strajk
    Fot. Archiwum prywatne

29 grudnia 2016 roku z Warszawy przyjechała dyrekcja Poczty Polskiej by zwolnić z pracy gorzowskiego dyrektora – w trybie nagłym. Dzień później Stanisław Kisiel przestał być dyrektorem Poczty Polskiej w Gorzowie. Funkcję tą pełnił przez 26 lat.

Co było powodem tej decyzji? Tego Poczta Polska nie chce oficjalnie ujawnić, zasłaniając się ochroną danych osobowych. - Poczta Polska S.A. nie jest uprawniona do udzielania osobom trzecim informacji na temat zatrudnianych przez siebie pracowników, w tym w szczególności na temat istnienia stosunku pracy z określoną osobą oraz jakichkolwiek warunków zatrudnienia – informuje Zbigniew Baranowski, rzecznik prasowy Poczty Polskiej S.A. Warto dodać, że tydzień przed wizytą delegacji warszawskiej Stanisławowi Kisielowi gratulowano wyników w pracy. Odbyło się to na spotkaniu w stolicy. Gratulacje związane były z tym, że Gorzów jako jeden z nielicznych oddziałów Poczty Polskiej w Polsce realizuje wyznaczone cele.

Decyzja ta zaskoczyła i oburzyła pracowników oraz związki zawodowe Poczty Polskiej. – Z naszego punktu widzenia jest to zagrywka czysto polityczna. Stało się to po naszych rozmowach w Warszawie. Rozmawialiśmy o zwiększeniu etatowym dla naszego regionu. Upomnieliśmy się, że inne regiony dostały zgodę na zwiększenie etatów, a nasz region nie. No i długo nie minęło jak zwolnili dyrektora – mówi Adam Drapała, przewodniczący związków zawodowych Poczty Polskiej w Lubuskiem.

Natomiast solidarnościowe związki zawodowe nie dostrzegają w decyzji zwolnienia dyrektora aspektu politycznego. – Trudno mi oceniać tą decyzję. Pewnie nie tylko wyniki decydowały o tym, że dyrektor został zwolniony. Z naszego punktu widzenia były różne sytuacje na linii związki – dyrektor. Nie zajęliśmy stanowiska w tej sprawie. Ale podjęliśmy rozmowy nieformalne, by dyrektor otrzymał inne, godne stanowisko – mówi Sławomir Steltmann, przewodniczący związków zawodowych Solidarność Poczty Polskiej w Gorzowie Wlkp.

Pocztowe związki zawodowe zagroziły strajkiem. Do tego stopnia, że całe województwo lubuskie mogłoby mieć problem z dostępem do poczty. Został nawet powołany lubuski komitet strajkowy. Wtedy władze Poczty Polskiej podjęły rozmowy ze związkowcami. Stanisławowi Kisielowi zaproponowano objęcie stanowiska naczelnika punktu pocztowego przy ul. Okólnej w Gorzowie. Jednak ostatecznie objął funkcję kierowniczą w jednym z poznańskich wydziałów Poczty Polskiej. Jednak S. Kisiel nie chce komentować i odnosić się do całej tej sytuacji.

11 stycznia związki zawodowe spotkały się z wojewodą lubuskim, Władysławem Dajczakiem. – Chcieliśmy też prosić wojewodę o interwencję w sprawie naszego dyrektora. Wojewoda powiedział, że zapozna się ze sprawą – dodaje Adam Drapała. Groźba strajku jest ciągle aktualna. – Komitet strajkowy nie został rozwiązany. Czekamy na odpowiedź wojewody – podsumowuje Drapała. To nie wszystko. Związki zawodowe złożyły na ręce wojewody pismo dotyczące sytuacji pracowników Poczty Polskiej w Lubuskiem. Dotyczy ono m.in. wzrostu wynagrodzenia, zmiany regulaminu premiowania oraz zwiększenia etatowego.

Jak nieoficjalnie ustaliliśmy szykują się kolejne zwolnienia w gorzowskiej Poczcie Polskiej. Pracę może stracić zastępca dyrektora. Obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim. Ale to nie wszystko, bo władze pocztowe najprawdopodobniej mają już też inne wytypowane osoby, które mogą liczyć się z wypowiedzeniem z pracy.

Widziałeś lub słyszałeś coś ciekawego? Poinformuj nas, nakręć film, zrób zdjęcie i wyślij na redakcja@magazynlubuski.pl.