Jesteś tutaj

O minionym roku i planach na przyszłość rozmawiamy z Krzysztofem Kielcem, Prezesem Kostrzyńsko-Słubicko Specjalnej Strefy Ekonomicznej S.A.

  • O minionym roku i planach na przyszłość rozmawiamy z Krzysztofem Kielcem, Prezesem Kostrzyńsko-Słubicko Specjalnej Strefy Ekonomicznej S.A.
    Fot. Archiwum prywatne

Kiedy w lutym obejmował Pan funkcję Prezesa K-S SSE S.A. mówił Pan szeroko o skupieniu się na działaniach marketingowych, aby jeszcze lepiej wykorzystać potencjał spółki. Czy udało się osiągnąć zakładany cel?

Cały czas dążę wraz ze swoimi współpracownikami do osiągniecia jak najlepszych efektów gospodarczych w kierowanej przeze mnie spółce. Na pewno nie zmarnowaliśmy ani jednego miesiąca w minionym roku. Konsekwentnie rozwijamy nową markę promocyjną Invest in the West, z którą wiążemy duże nadzieje. Wchodząc do spółki wiedziałem, że w dzisiejszych czasach bez dobrze przygotowanego produktu trudno będzie działać na rynku pośród tak wielkiej konkurencji. Nie mam tu na myśli konkurencji pomiędzy strefami, bo ta w zasadzie jest niewielka. Myślę o konkurencji pomiędzy krajami dawnej Europy Wschodniej. Dzisiaj, w czasie globalizacji gospodarczej inwestor ma wiele możliwości do zrealizowania swoich planów inwestycyjnych. Chciałbym, żeby oferta Strefy, a co się z tym wiążę oferta Polski była atrakcyjna i jak najbardziej konkurencyjna. Cały czas nad tym pracujemy. Marka Invest in the West ma ukierunkowywać inwestorów zarówno polskich, jak i zagranicznych do realizowania swoich marzeń gospodarczych w zachodniej części Polski, czyli w miejscu, gdzie funkcjonuje Kostrzyńsko-Słubicka Specjalna Strefa Ekonomiczna. Efekty już są widoczne.

Czy zatem te zmiany miały przełożenie na 13 wydanych zezwoleń? Czy może Pan nam zdradzić, jakie inwestycje są planowane w roku 2017?

Z pewnością w jakiejś mierze tak. Pamiętać jednak należy, że od samego początku swojej pracy w Strefie koncentrowałem się na rozwoju gospodarczym naszego regionu i wierzę, że praca mojego zespołu wraz z moim zaangażowaniem w konkretny sposób przełożyły się na pozyskanie nowych inwestycji do naszej części kraju. Wśród tych 13 firm, które są dla nas bardzo ważne dużą rolę odgrywa też ta 14, o której niewiele się mówi. Mam na myśli niemiecki koncern ZALANDO, który udało nam się zachęcić do zainwestowania w Gryfinie, w województwie zachodniopomorskim. Spółka ta nie dostała od nas zezwolenia na prowadzenie działalności gospodarczej, więc swoją działalność prowadzić będzie na normalnych zasadach, a co się z tym wiążę będzie płacić podatki do państwa. Spółka ta planuje utworzyć docelowo również ponad 3000 miejsc pracy. Ta liczba przekłada się na 3000 gospodarstw domowych, które dzięki tej inwestycji będą miały zapewnione godne warunku życia. To są cele, które zamierzamy osiągać każdego roku.

We wrześniu otwarto biuro zamiejscowe spółki w Zielonej Górze na terenie Parku Naukowo - Technologicznego Uniwersytetu Zielonogórskiego Sp. z o. o. Czy 7 z 13 wydanych zezwoleń właśnie na terenie podstrefy zielonogórskiej to efekt otwarcia na inwestorów w tym regionie kraju? I czy możemy zatem mówić o kolejnym kroku milowym w rozwoju Strefy?

Każdy nowy inwestor, to milowy krok w rozwoju gospodarczym naszego regionu. Nie ważne w jakiej miejscowości inwestuje. Nowe inwestycje w Zielonej Górze stały się możliwe dzięki dużej pracy wykonanej przez samorząd. Przez długi okres czasu trudno było przekonać kogokolwiek do inwestycji w miejscu, gdzie nie było infrastruktury technicznej. Wybudowane drogi i inne elementy techniczne, które umożliwiają prowadzenie działalności gospodarczej znacznie przyspieszyły rozwój tej podstrefy. Nie ukrywam, że za każdym razem w rozmowach z samorządowcami podkreślamy, jak ważny element zachęty inwestycyjnej stanowi świetnie przygotowany technicznie teren. Do tego dochodzi naturalnie jeszcze rynek pracy i szkolnictwo zawodowe. Kto to zrozumie skazany jest na sukces, a my mu na pewno w tym pomożemy. Konsekwencją "kumulacji" inwestorów Zielonej Górze jest zbliżanie się do nich przez spółkę. Biuro w tym mieście to miejsce spotkań naszych pracowników z inwestorami z południowej części regionu. W planach mamy również stworzenie podobnych warunków w Szczecinie.

A w perspektywie minionego roku - jakie były największe sukcesy K-S SSE S.A.?

A co to właściwie jest sukces? My podchodzimy do naszej pracy bardzo merytorycznie nie patrząc na to, czy ktoś to doceni, czy też nie. Stawiamy sobie cele, do których konsekwentnie dążymy. Jak doprowadziliśmy do pozytywnego zakończenia projekt spółki ZALANDO, niektórzy dziwili się, że traktujemy ten temat bardzo zwyczajnie. To jest nasza praca. Zostaliśmy zatrudnieni po to, by dbać o rozwój gospodarczy naszego kraju. Jeżeli uważacie Państwo, że robimy to dobrze, to chyba cały poprzedni rok był sukcesem…

Przejdźmy do naszej perspektywy. 15 czerwca miasto Kostrzyn nad Odrą, wspólnie z Kostrzyńsko-Słubicką Specjalną Strefą Ekonomiczną, zorganizowało w kostrzyńskiej "Kręgielni" konferencję pt.: Brak połączeń transgranicznych hamulcem rozwoju gospodarczego regionu na przykładzie Kostrzyna nad Odrą". Główny wątek konferencji był związany z budową nowego mostu na rzece Odrze wraz z obwodnicą miasta. Czy może Pan zdradzić, o ile przez te pół roku udało nam się zbliżyć do tego celu?

Jesteśmy o wiele kroków dalej niż w czerwcu. Z pewnością w 6 miesięcy nie nadrobimy tego, co zaniedbane zostało w ciągu ostatnich kilkunastu, a może i kilkudziesięciu lat. Wspólnie z władzami miasta staramy się pokazać stosownym instytucjom, jak wielkim problemem dla tej części Polski jest brak dobrych połączeń komunikacyjnych przez Odrę. Takie miasto jak Kostrzyn nad Odrą, bez obwodnicy „podparte” na jednym moście drogowym na Warcie może w każdej chwili stać się niewydolne komunikacyjnie. Wszyscy wiemy, że jest ono zarówno na początku jak i na końcu drogi. Jakikolwiek poważniejszy remont na moście drogowym nad Wartą nie tylko wyhamuje gospodarczo region, ale może go nawet i na wiele lat zastopować. Zdając sobie sprawę z rangi problemu podjęliśmy działania, które mam nadzieję zmienią ten stan rzeczy. O szczegółach jednak w tej chwili nie będę mówił.  

Trudno także nie zauważyć, że Strefa wspiera m.in. szkolnictwo, kulturę i sport. Wiemy już, że kolejny rok będą Państwo wspólnie z KCK organizować "Strefę Dobrej Muzyki" czy wspierać AZS AJP w Gorzowie Wlkp. Jak będzie wyglądać polityka firmy w roku 2017 w aspekcie wspierania kultury, sportu i innych aktywności lokalnych społeczności?

Jesteśmy spółką, która czuje swoją społeczną odpowiedzialność. Cieszymy się, jak zarabiamy pieniądze, bo możemy je dalej inwestować. Przygotowujemy nowe tereny, pozyskujemy nowych partnerów biznesowych, staramy się dbać o rozwój regionu. Ważnym elementem naszego codziennego życia jest, to, że żeby komuś pomóc, musimy sami zarobić. Niestety nikt nam nie przelewa na konto środków, którymi moglibyśmy swobodnie dysponować. Dzielimy się w związku z tym nie tylko pieniędzmi, ale i ciężką pracą. Cieszymy się, gdy ktoś to docenia. Takie projekty kulturalne, jak "Strefa Dobrej Muzyki", festiwal "Transvoklae", czy sportowe, jak "Strefa Kosza", "Strefa Żużla", a przede wszystkim "Strefa Sportu Młodzieżowego" i wiele, wiele innych wrosły już w nasze codzienne życie i mam nadzieję spotkały się z zadowoleniem społeczności lokalnej. W miarę możliwości będziemy je kontynuowali, jednakże proszę pamiętać, że "z pustego, to i Salomon nie naleje". W interesie wszystkich leży promocja oferty inwestycyjnej naszej Strefy.

Na koniec. Czego możemy zatem życzyć Panu i Zarządowi Spółki w Nowym Roku?

Invest in the West – niech to hasło wskazuje drogę inwestorom z całego świata.