Jesteś tutaj

"Ogórek" Sahary nie wytrzymał. Za to kawał świata nim zjechali [ZDJĘCIA, WIDEO]

  • "Ogórkek" Sahary nie wytrzymał. Za to kawał świata nim zjechali
    Fot. Archiwum prywatne

Z eskapady wrócili w połowie ubiegłego roku. Dopiero teraz zdecydowali się opowiedzieć swoją przygodę. - Łatwiej opowiada mi się o podróżach teraz niż po powrocie. Może dlatego, że nasz film z wyprawy dopiero teraz ujrzał światło dzienne – mówi Mariusz Malinowski, uczestnik szalonej wyprawy "Ogórkiem" po świecie.

Mariusz Malinowski, Maciej Pełczyński, Łukasz Kot, Mateusz Gajdziński, Paulina Niemiec, Dawid Walczyna i Alex Niebrzegowski to grupa przyjaciół z Zielonej Góry. Wpadli na pomysł by wspólnie objechać świat. To było wyzwanie, które sobie postawili młodzi zielonogórzanie. Żeby było ciekawiej ich środkiem transportu miał być volkswagen transporter, czyli tzw. "Ogórek". - Pojazd kupiliśmy w 2012 roku, przed pierwszą podróżą. Był to wrak. Kupiliśmy go za jakieś trzy tysiące złotych. Odnowiliśmy naszego "Ogórka" przed wyprawą i udało się dotrzeć do Aten. Później była wyprawa na Saharę. Niestety bus jej nie przetrwał i  wróciliśmy na lawecie – wspomina w uśmiechem Mariusz Malinowski.

Śmiałkowie w trasę wyruszyli 29 maja 2015 roku. Podróżowali 348 dni. W tym czasie młodzi zielonogórzanie zwiedzili 20 krajów i przejechali 100 tys. kilometrów. Na trasie ich podróży znalazły się takie kraje jak Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Turcja, Gruzja, Rosja, Korea Południowa, Wietnam, Kambodża, Laos, Tajlandia, Singapur, Australia, Nowa Zelandia, USA, Kanada i Meksyk. Czasami "Ogórek" odmawiał współpracy i podróżowali wraz z nim na lawecie. - Mieliśmy ze sobą wiele części. Niektóre leciały do nas z Polski. Awarii było kilka, ale zawsze dawaliśmy sobie radę. Zdarzyło się, że gdy nie mogliśmy w dalekiej Rosji naprawić auta to wsadziliśmy go na naczepę ciężarówki i przejechaliśmy 1500 km. W ten sposób dojechaliśmy aż do Władywostoku, końca Azji – śmiejąc się dodaje pan Mariusz.

To była wyprawa spektakularna każdego dnia. Na długo pozostanie w pamięci jej uczestnikom. - To było życie jak w filmie. Codziennie coś innego, inna przygoda, inne przeżycia, inni ludzie i inna rzeczywistość. To niesamowite uczucie kiedy każdego dnia nie możesz uwierzyć, w to co robisz – mówi Mariusz Malinowski.

Powrót do rzeczywistości trochę zajął czasu podróżnikom. - Kto wie może wciąż trwa. To było jakby wczoraj. W głowach rodzą się już kolejne pomysły. Zobaczymy, może uda nam się je zrealizować – mówi pan Mariusz.

  • "Ogórek" Sahary nie wytrzymał. Za to kawał świata nim zjechali
    Fot. Archiwum prywatne
  • "Ogórek" Sahary nie wytrzymał. Za to kawał świata nim zjechali
    Fot. Archiwum prywatne
  • "Ogórek" Sahary nie wytrzymał. Za to kawał świata nim zjechali
    Fot. Archiwum prywatne
  • "Ogórek" Sahary nie wytrzymał. Za to kawał świata nim zjechali
    Fot. Archiwum prywatne
  • "Ogórek" Sahary nie wytrzymał. Za to kawał świata nim zjechali
    Fot. Archiwum prywatne
  • "Ogórek" Sahary nie wytrzymał. Za to kawał świata nim zjechali
    Fot. Archiwum prywatne
  • "Ogórek" Sahary nie wytrzymał. Za to kawał świata nim zjechali
    Fot. Archiwum prywatne
  • "Ogórek" Sahary nie wytrzymał. Za to kawał świata nim zjechali
    Fot. Archiwum prywatne
  • "Ogórek" Sahary nie wytrzymał. Za to kawał świata nim zjechali
    Fot. Archiwum prywatne
  • "Ogórek" Sahary nie wytrzymał. Za to kawał świata nim zjechali
    Fot. Archiwum prywatne
  • "Ogórek" Sahary nie wytrzymał. Za to kawał świata nim zjechali
    Fot. Archiwum prywatne
  • "Ogórek" Sahary nie wytrzymał. Za to kawał świata nim zjechali
    Fot. Archiwum prywatne
  • "Ogórek" Sahary nie wytrzymał. Za to kawał świata nim zjechali
    Fot. Archiwum prywatne
  • "Ogórek" Sahary nie wytrzymał. Za to kawał świata nim zjechali
    Fot. Archiwum prywatne
  • "Ogórek" Sahary nie wytrzymał. Za to kawał świata nim zjechali
    Fot. Archiwum prywatne