Jesteś tutaj

Ptasie g… rozsypywało się na drodze. Zaciągnęło wirusa z Łupowa za Odrę? Niemieckie media już piszą

  • Ptasie g… rozsypywało się na drodze. Zaciągnęło wirusa z Łupowa za Odrę? Niemieckie media już piszą
    Fot. Anna Warchoł

Problem ptasiej grypy w województwie lubuskim narasta. Z jednej strony dotyczy skażonego obornika, który został "wyrzucony" w Łupowie. Natomiast z drugiej strony zagazowane ptactwo leży w kurnikach po kilka dni, bo nie ma kto tego wywozić.

Sprawę ptasiej grypy H5N8 bacznie obserwujemy od kilku miesięcy. Można by powiedzieć, że działania służb wojewody najlepiej byłoby sparodiować - gdyż jesteśmy świadkami tego jak dezinformuje się mieszkańców i bez ich wiedzy zwozi się obornik z ferm objętych ptasią grypą. W takiej sytuacji zostali postawieni mieszkańcy Łupowa, którzy o niczym nie wiedzieli. Jakieś dwa kilometry od ostatnich zabudowań w tej miejscowości składowany jest obornik. W sumie ma go być 5 tys. ton. 28 stycznia mieszkańcy wyszli na ulicę i zaprotestowali. Dwa dni później mieszkańcy Łupowa spotkali się z przedstawicielem wojewody i lekarzem weterynarii. Obiecano im, że wywózka zostanie wstrzymana. Jak się okazało na obiecankach się skończyło. - Po proteście wstrzymano na 2-3 dni wywóz odpadów. Ale znowu wywożą, od rana do nocy. Najgorsze, że ten obornik, ściółka i pasza wysypuje się z naczepy na jezdnię. Sam to widziałem – mówi Grzegorz Jurkowski z Łupowa. To nie wszystko, bo na tym samym spotkaniu lekarz weterynarii mówił, że mięso jest skażone, ale można je spożywać. Odpowiedzi przedstawicieli władz wojewódzkich były rażące i potwierdzały brak kompetencji. Ochrona środowiska nie może się sprawą zająć, bo jak informuje Jan Rydzanicz, regionalny dyrektor ochrony środowiska w Gorzowie Wlkp. - Zaistniała sytuacja nie należy do regionalnego dyrektora ochrony środowiska.

Rozsypanymi odpadami na drodze z Gorzowa do Łupowa i problemem ptasiej grypy w Lubuskiem zaczęły interesować się niemieckie media. Okazuje się, że za Odrą wykryto pierwsze ogniska H5N8.

Problem mają też fermiarze w Deszcznie. Boją się oficjalnie rozmawiać, bo jak twierdzą mogą nie otrzymać odszkodowań z powodu poniesionych strat związanych z wirusem H5N8. Ale na nasze pytania odpowiadają wprost - duża wina może być po stronie pracowników weterynarii, którzy bez ochronnego sprzętu, w dosłownie brudnych od ptasich odchodów butach chodzili z fermy do fermy. Buta i arogancji urzędników była olbrzymia. Efekt wirusa oraz ludzkiej ręki jest taki, że musieliśmy zagazować blisko milion sztuk ptactwa.

I tu pojawia się kolejny problem. Bo część wybitych ptaków zutylizowano w Śmiłowie, w przystosowanych do tego zakładach. Natomiast odchody, pierze i pasza do właściwej utylizacji nie trafiły. Sklasyfikowane do drugiej kategorii, nie zdatnej do spożycia przez zwierzynę, od blisko dwóch tygodni trafiają na działkę kurii zielonogórsko - gorzowskiej pomiędzy Łupowem, a Racławiem. Absurdów w tej sytuacji jest więcej. Niewłaściwe magazynowanie 5 tysięcy ton odpadów to jedna z rzeczy na jakie warto zwrócić uwagę. Urzędnicy mieszają i kręcą tak jakby zatrzymali się w stanie wojennym gdzie obywatel miał wierzyć we wszystko. Są też pieniądze w tle i to niemałe gdyż sama utylizacja odpadów nazywanych różnie: obornikiem, ściołą, bądź kurzym pomiotem to rząd między 4,5-5 milionów złotych. Stanowisko weterynarii oraz inspektora ochrony środowiska to plucie ludziom w twarz. Na spotkaniu otwartym w Łupowie za wszelką cenę starali się wpoić mieszkańcom, że wszystko jest jak należy. Uznali, że ludzie są ślepi i nie widzą walających się na drogach odpadów, niewłaściwego magazynowania i już unoszącego się w powietrzu fetoru. A dodać trzeba, że nie wiadomo, jak gdy wzrośnie temperatura zachowa się skażona bądź nie materia, bo po słowach urzędników ciężko stwierdzić jaka jest prawda. Kolejne ciekawe zjawisko to ptasia grypa i grypa ptaków - czyli elementarny brak kompetencji ze strony urzędników wojewody. Podaje się ludziom sprzeczne informacje i po prostu kolejny raz mieszkańcom gminy Bogdaniec wciska się tak zwany kit - że w tym przypadku to dwie różne rzeczy. Odróżnia się owszem typy ptasiej grypy jak np. H1N7 i obecną na naszym terenie H5N8, ale określenia grypa ptaków i ptasia grypa jest tym samym.

Nieoficjalnie ustaliliśmy, że ptaki mogły być celowo zarażone wirusem przez samych fermiarzy. Nie jest tajemnicą, że kurczaki z Deszczna trafiają do masarni w Szczecinie. Następnie do restauracji sieci KFC. Popularna sieciówka ma rygorystyczne wymogi co do wagi i rozmiaru. To z kolei oznacza, że gdyby po pierwszym ognisku trzeba było zamknąć handel - to ptactwo najzwyczajniej by przerosło i tym samym stałoby się dużym problemem. Stąd gdy wojewoda Dajczak powiedział o pomocy w kwocie 70 mln zł. fermiarze mogli się pokusić o szybki pieniądz.

Nieoficjalnie ustaliliśmy, że ptaki mogły być celowo zarażone wirusem przez samych fermiarzy. Nie jest tajemnicą, że kurczaki z Deszczna trafiają do ubojni w Szczecinie. Bagatelizowanie sytuacji i próba zamiecenia tej sprawy pod dywan może doprowadzić do tragedii epidemiologicznej. Ale jak to ma być właściwie prowadzone skoro obecna pani weterynarz utrzymuje w tajemnicy informacje – choćby takie gdzie wyznaczone było miejsce na składowanie obornika w gminy Deszczno. Na dziennikarskie pytanie odpowiedziała: "Obornik z gospodarstw położonych na terenie województwa lubuskiego, które były wyznaczone jako ogniska ptasiej grypy jest wywożony do miejsc, które spełniają odpowiednie wymogi, pod nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej".

Sytuacją zainteresowali się parlamentarzyści. Jarosław Porwich wystąpił z pismem do wojewody z prośbą o wyjaśnienia związane z doniesieniami o możliwych nieprawidłowościach. Podobnie Krystyna Sibińska zajęła się już tematem składowania obornika w Łupowie oraz kwestią fermiarzy z Deszczna. Mieszkancy Łupowa chcą złożyć zawiadomienie do prokuratury o mozliwości popełnienia przestępstwa.

 

Wcześniej pisaliśmy już o sprawie wywożenia obornika do Łupowa: Skażony obornik trafia do Łupowa. Prawo unijne mogło być złamane. Kary mogą być olbrzymie


Widziałeś lub słyszałeś coś ciekawego? Poinformuj nas, nakręć film, zrób zdjęcie i wyślij na redakcja@magazynlubuski.pl.