Jesteś tutaj

Rekordzista świata w nurkowaniu wysokogórskim z nowym wyzwaniem [ROZMOWA]

  • Rekordzista świata w nurkowaniu wysokogórskim z nowym wyzwaniem
    Fot. Archiwum prywatne/Marcel Korkuś

28-letni Marcel Korkuś z Żar został w ubiegłym roku rekordzistą świata w nurkowaniu wysokogórskim. Zanurkował w jeziorze Cazadero znajdującym się na wulkanie Cerro Tipas w Argentynie na wysokości prawie 6000 metrów nad poziomem morza. Teraz ma nowe – kolejne – plany.

W 2016 roku zszedł pan pod wodę w jeziorze znajdującym się na szczycie Cazadero w argentyńskich Andach. Jak Pan wspomina tą wyprawę? To największy dotychczasowy wyczyn?

Była to jedna z moich pierwszych tak złożonych i trudnych wypraw. Można powiedzieć, że była to wyprawa w nieznane, ponieważ starałem się dotrzeć do jeziora, którego wcześniej nikt nie odkrył a jedyna informacja o jego istnieniu pochodziła z niewyraźnego zdjęcia satelitarnego. Wyprawa ta wiązała się ze szczegółowym zaplanowaniem logistyki, aklimatyzacji wysokogórskiej oraz procedur bezpieczeństwa związanych z wykonaniem pionierskiego nurkowania na tak dużej wysokości. Wpływ na sukces tej wyprawy miały również osoby, które pomagały mi w trakcie wyprawy oraz osoby, które pomagały mi ją bezpiecznie zaplanować. W tym m.in. Polski Instytut Medycyny Hiperbarycznej wraz z dr. Jackiem Kotem – światowej klasy specjalistą. Z kolei nurkowanie w nim dało mi nowy rekord świata i Guinnessa w nurkowaniu wysokogórskim. Z pewnością był to jeden z moich większych dotychczasowych wyczynów, ale mam dalsze plany wyprawowo-nurkowe, więc nie mam zamiaru spoczywać na laurach.

Jak bardzo może być niebezpieczne nurkowanie na wysokości 5990 m. n.p.m.? Dlaczego zszedł pan "tylko" na 5 m?

Nurkowanie na tak dużej wysokości wiąże się z bardzo dużym ryzykiem. Może prowadzić do utraty życia lub poważnych powikłań neurologicznych, paraliżu. Dodatkowo w przypadku wyprawy na Cazadero nie mogliśmy liczyć na żadną pomoc z zewnątrz. W rejonie, w którym nurkowałem nie działają żadne służby ratownictwa górskiego ani nie ma możliwość transportu poszkodowanego przy pomocy śmigłowca. Musiałem posiadać ze sobą dobrze wyposażoną apteczkę wraz z zastrzykami. Na czas wyprawy posiadałem również jedyny w Polsce przenośny worek hiperbaryczny, który był wykorzystywany w trakcie wyprawy na K2. W jeziorze Cazadero zanurkowałem tylko na 5 m głębokości, ponieważ to była jego maksymalna głębokość. Miałem jednak sporo szczęścia, ponieważ żeby rekord został uznany właśnie taka była wymagana minimalna głębokość nurkowania.

Akurat tym nurkowaniem są zainteresowani badacze oraz NASA. Dlaczego?

Powodem tego była możliwość odkrycia nowych ekosystemów wodnych istniejących w tak ekstremalnych warunkach, rozwój medycyny nurkowej oraz nowe odkrycie geograficzne zbiornika wodnego na tak dużej wysokości. Wyprawa zakończyła się całkowitym sukcesem. Został odkryty zbiornik wodny, który wymiarami i głębokością spełnia wymagania Międzynarodowej Organizacji Hydrologicznej, aby być uważany za najwyżej położone jezioro świata, wyżej są już tylko tzw. Baseny.

Teraz przygotowuje się pan do kolejnej eskapady. Gdzie to będzie? Kolejna próba bicia rekordu w planach?

Przygotowuję się obecnie do kolejnej wyprawy w Andy. W planach mam wejście na najwyższy wulkan świata – Ojos Sel Salado i wykonanie kolejnego rekordowego nurkowania wysokogórskiego. Planowałem jego zdobycie w grudniu 2016, ale trudne warunki górskie uniemożliwiły mi realizację tego celu. Choć byłem już na wysokości 6000 m a w pionie zostało mi tylko 400 m do jeziora. Od momentu mojej pierwszej wyprawy na Cazadero obecny rekord świata należy do Chorwata. Rekord ten został jednak niezgodnie z przepisami przyznany a nurkowanie nie spełniło wszystkich kryteriów. Zależy mi na tym, aby rekord powrócił do Polski oraz chcę podważyć informację NASA o braku już wyżej położonego zbiornika wodnego, w którym może być więcej niż 5 metrów głębokości. Równolegle przygotowując się do wyprawy na Ojos realizuję inne projekty, które już niebawem będzie można śledzić na stronie.

Aby tak nurkować trzeba spełnić jakieś określone warunki? Mam na myśli warunki fizyczne, przygotowanie organizmu i jego możliwości.

Nurkowanie wysokogórskie na takiej wysokości wymaga bardzo dobrej kondycji fizycznej. Przed wyprawą miałem rozpisany odpowiedni trening mający mnie przygotować do tego typu nurkowania. Są to głównie ćwiczenia aerobowe mające na celu podniesienie progu beztlenowego oraz ćwiczenia ogólnorozwojowe. Przygotowanie do tak ekstremalnego nurkowania wymagało również badań medycznych podczas których myło mierzone m.in. natlenienie organizmu, pojemność płuc, praca serca i szereg innych parametrów. W trakcie kolejnej wyprawy będę miał wprowadzony pod skórę chip, który na bieżąco będzie zczytywał parametry pracy serca i dane będą mogły być przesyłane drogą satelitarną do odpowiedniego ośrodka medycznego. Prowadzenie tego typu badań ma znaczący wpływ na rozwój medycyny nurkowej. Warto dodać, że na chwilę obecną tabele nurkowań są opracowane do wysokości 4000m. To co robię to jest poniekąd eksperyment medyczny na samym sobie i szukanie odpowiedzi jakie są możliwości organizmu człowieka, aby móc wykonywać nurkowania wysokogórskie. 

Czym różni się nurkowanie wysokogórskie od takiego – powiedzmy tradycyjnego?

Na wszystko wpływ w tym wypadku ma wysokość. Planowanie nurkowania powinno uwzględniać proces aklimatyzacji. Wraz z wysokością maleje ilość tlenu w powietrzu i spada ciśnienie. Dodatkowo dochodzą ekstremalnie niskie temperatury poniżej zera stopni i ryzyko hipotermii (wychłodzenia organizmu). Niska temperatura spowalnia układ krążenia i tym samym obniża szybkość desaturacji azotu z organizmu podczas wynurzania. Duża wysokość powoduje nawet w przypadku braku choroby wysokogórskiej i tak mały obrzęk płuc, który również ma znaczenie w przypadku desaturacji azotu. Całe nurkowanie jest realizowane na mieszankach wysoko tlenowych oraz czystym tlenie. Szybkość wynurzania musi być znacznie mniejsza nawet w przypadku płytkiego nurkowania. Istnieje duże ryzyko powstania choroby dekompresyjnej.

Czym pan się zajmuje zawodowo? Ciągle pływa Pan na największych statkach? Jak to się stało, że akurat to?

Zawodowo jestem oficerem/nawigatorem i cały czas pracuję w swojej branży realizując międzynarodowe projekty na morzach i oceanach naszej kuli ziemskiej. Od najmłodszych lat dużo wspólnego miałem z wodą i tak już zostało. Znajomi żartobliwie mówią, że pół życia spędzam na morzu a drugie pół pod wodą nurkując. Nurkowanie to jednak pasja i jedna z forma spędzania wolnego czasu. Jestem instruktorem nurkowania, ale ograniczony ilością wolnego czasu staram się bardziej realizować swoje plany nurkowe niż szkolić płetwonurków.

O czym marzy Marcel Korkuś?

Na chwilę obecną jestem skoncentrowany na wyprawie na Ojos, aby zebrać budżet i jeśli się uda wyruszyć tam w pierwszych miesiącach 2018 roku. Równolegle będę realizował swoje pozostałe projekty. W tym m.in. projekt Polska 50 minus, którego celem jest zanurkowanie we wszystkich polskich jeziorach głębszych niż 50 m. W tym m.in. w jeziorze Ciecz znajdującym się na Terenie naszego województwa. Ostatnio również przyglądam się najwyższej górze świata Mount Everest…

Poczynania Marcela Korkusia można śledzić na stronie: www.marcelkorkus.pl i na facebooku: Marcel Korkuś.