Jesteś tutaj

Skażony obornik trafia do Łupowa. Prawo unijne mogło być złamane. Kary mogą być olbrzymie

  • Skażony obornik trafia do Łupowa. Prawo unijne mogło być złamane. Grożą kary finansowe
    Fot. Anna Warchoł

W Łupowie kilkudziesięciu mieszkańców protestowało przeciwko wywożeniu do ich gminy obornika skażonego ptasią grypą. Do gminy ma trafić 5 tys. ton obornika z ferm objętych ptasią grypą.

- Mają nas chyba za wariatów! Nie chcemy u siebie tych odpadów! Niech wójt Deszczna to u siebie na podwórku zakopie! – wykrzykiwali mieszkańcy.

Ciężarówki zaczęły zwozić skażony obornik już 26 stycznia. Wtedy nikt jeszcze nie wiedział co transportują auta. – Nikt nas nawet nie raczył zapytać. To skandal! Dopiero z mediów się dowiedzieliśmy co nam tu przywożą. Teraz ciężarówki jeżdżą w eskorcie policji. Co będzie później? Kto weźmie na siebie odpowiedzialność gdy coś się stanie? – mówi zdenerwowany Grzegorz Jurkowski. Wójt Bogdańca zaplanowała spotkanie z mieszkańcami na poniedziałek.

Skażony obornik, który trafia do Łupowa pochodzi najprawdopodobniej z ferm w Deszcznie. Pod koniec roku "szalała" tam ptasia grypa. Wtedy wybito ponad 1 mln chorych ptaków. Teraz wywożony jest obornik. Transportowany jest do byłego wyrobiska skąd wcześniej wydobywano piach i żwir na budowę trasy S3. Teren należy do kurii zielonogórsko – gorzowskiej. – Przecież my koło tej okolicy spacerujemy z dziećmi! Jak można nam coś takiego fundować? – mówi rozżalona pani Agnieszka.

Informacja o tym gdzie zostanie zutylizowany skażony obornik byłą utrzymywana w tajemnicy. Na pytanie Magazynu Lubuskiego, z dnia 24 stycznia, gdzie zostanie on składowany Zofia Batorczak, Lubuski Wojewódzki Lekarz Weterynarii odpowiedziała: "Obornik z gospodarstw położonych na terenie województwa lubuskiego, które były wyznaczone jako ogniska ptasiej grypy jest wywożony do miejsc, które spełniają odpowiednie wymogi, pod nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej".

Przepisy Unii Europejskiej zabraniają wywożenia i zakopywania odpadów kategorii 2, czyli właśnie takiego skażonego obornika, który wywożony jest do Łupowa. Wyraźnie określa to rozporządzenie parlamentu europejskiego i rady z 21 października 2009 roku. O tym co można było zrobić ze skażonym obornikiem powiedział lekarz weterynarii. - Skażony obornik musi być zutylizowany w miejscu ogniska ptasiej grypy lub wywieziony do wyspecjalizowanego zakładu utylizacyjnego. Można też było na fermach zmontować instalację do "przerobienia" obornika na nawóz mineralno – organiczny. UE dokłada do 50 proc. do utylizacji odpadów. W sytuacji gdy urzędnicy w parlamencie europejskim dopatrzą się złamania przepisów cofną całą dotację dla Polski. Wtedy państwo będzie musiał w całości pokryć koszty utylizacji w całym kraju. Jej koszty to 800 – 1000 zł za tonę obornika. Pozostaje jeszcze kwestia odszkodowań. Również w tej kwestii dotacje unijne mogą zostać cofnięte - mówi lekarz weterynarii (dane znane redakcji). Grożą też sankcje krajowe. Może zostać nałożona grzywna w wysokości 30-krotności średniego wynagrodzenia w Polsce.

Widziałeś lub słyszałeś coś ciekawego? Poinformuj nas, nakręć film, zrób zdjęcie i wyślij na redakcja@magazynlubuski.pl.