Jesteś tutaj

"Sypią się" skargi na doktor Lindę H. Kim jest pani doktor z Gorzowa? Była mężczyzną, udawała też psychiatrę. Ale to nie wszystko

  • "Sypią się" skargi na doktor Lindę H. Kim jest pani doktor z Gorzowa? Była mężczyzną, udawała też psychiatrę. Ale to nie wszystko
    Fot. Archiwum

W ciągu ostatnich kilku dni do dyrektora wojewódzkiej stacji pogotowia ratunkowego w Gorzowie Wlkp. wpłynęły skargi. Dotyczą one postępowania  lekarza POZ w gorzowskiej przychodni przy ul. Piłsudskiego – Lindy H. Toczy się postępowanie wyjaśniające. Bez względu na jego wyniki - historia Lindy H. jest bardzo szeroka, zdumiewająca i zaskakująca.

Skargi gorzowskich pacjentów

Zaczęło się od skargi matki dziecka, której córka w wigilijny wieczór mocno zagorączkowała. - Pomyślałam, że kolejny wirus, bo córka od  ciągle coś łapała. Podawałam więc leki przeciwgorączkowe mówi pani Sylwia. Pomimo kuracji gorączka blisko 40 stopni nie ustępowała. Stąd decyzja o nocnej wizycie w przychodni przy ul. Piłsudskiego. - Bardzo chciałam tego uniknąć, bo już nie pierwszy raz nie uzyskałam tam fachowej porady – dodaje pani Sylwia. To była północ, w przychodni nie było pacjentów. Dyżur miała Linda H. - Badanie trwało dosłownie dwie minuty. Dwa razy dotknęła klatki, dwa razy pleców i powiedziała "absolutnie nic!". Pani doktor powiedziała, że kaszel krtaniowy, że badać nie musi i wypisała Nebbud – tłumaczy pani Sylwia. Niestety… Diagnoza była bardzo mylna. Okazało się, że dziecko ma zapalenie płuc. – Gdy tylko poszliśmy do rodzinnego to od razu wysłali nas do szpitala. Od razu antybiotyki i kroplówki – ze łzami w oczach mówi pani Sylwia.

To najprawdopodobniej nie był jedyny przypadek błędnej diagnozy pani doktor. - Jej metody leczenia pozostawiają wiele do życzenia. Po zaordynowaniu, tym razem dla mnie, leku - przez pół roku nie mogłam poradzić sobie z żołądkiem. No ale, w sposób, w który pani Linda leczy to i ja bym mogła. Skoro jej wystarczy laptop? Ja też go mam – mówi Elżbieta Marciszko.

Pani Monika z Gorzowa również mogłaby wiele powiedzieć na temat "diagnostyki" Lindy H. – Udałam się do lekarza z cztero letnią córką. Miała uporczywy kaszel. Już od świąt córka kaszlała i jakby powiększone węzły z jednej strony były. Pani doktor przepisała Nebbud i puściła do domu. Powiedziała, że czysto i, że na szyi nic nie ma. A córka ciągle płakała i mówiła, że ją boli. Na szczęście w końcu dostałam się do lekarza rodzinnego. Od razu prześwietlenie płuc i wyszły zmiany w jednym płucu – mówi drżącym głosem pani Monika z Gorzowa.

- Niestety kilkakrotnie na nią trafiłam z dziećmi. Nawet nie badając, przepisała leki. Jakiś czas temu trafiłam również do pani doktor z rwą kulszową. Dostałam od niej skierowanie na zastrzyk do zabiegowego. Szkoda tylko, że to był uspokajający. Z córką poszłam do niej dzień przed sylwestrem. Miała 39,6 stopni gorączki. A doktor Linda H. kazała jej podawać herbatkę z miodem i cytryną i żadnych leków! – wykrzykuje zdenerwowana Anna Woźniak, która opowiada nam swoją historię.

Wychodzi na to, że niektóre decyzje Lindy H. mają zupełnie tragiczny wymiar. – Nawet nie badając taty, siedząc cały czas za biurkiem postawiła złą diagnozę. Zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa. Nie miała nawet prześwietlenia, kompletnie nic. I co powiedziała? Kochaniutki, a co w tym wieku może być? Tylko kręgosłup. Niestety - to były nerki. Wypisała środki przeciwbólowe. A na karcie wizyty napisała, że tata jest w stanie dobrym i dolegliwości nie zgłasza! Stan taty nie poprawiał się i kolejnego dnia zatrzymał się mocz. Tatę zawieziono do szpitala o 9.00 rano. Czekał na wizytę do 16.00. Niestety zmarł – płacząc mówi Jolanta Jaworska.

Skarg jest coraz więcej

Skarg wpływa coraz więcej. Potwierdza to dyrektor gorzowskiego pogotowia ratunkowego, Andrzej Szmit. – Toczy się postępowanie wyjaśniające. Jeśli te wszystkie skargi się potwierdzą będziemy musieli wyciągnąć konsekwencje – mówi Andrzej Szmit. Poszkodowani zapowiadają, że złożą doniesienie również do prokuratury.

Oblicze i kompetencje pani doktor

Skąd się wzięła w Gorzowie lekarz Linda H.? Należałoby zacząć od tego, że na trop Lindy H. wpadła dziennikarka Gazety Wyborczej, Katarzyna Surmiak – Domańska z Warszawy. To właśnie ona śledzi "poczynania" Lindy H.

Jak ustaliła Katarzyna Surmiak – Domańska dzisiejsza Linda H. dawniej była mężczyzną – panem Poddobiukiem. Poddobiuk był internistą. Mężczyzną o zainteresowaniach homoseksualnych, który był kleptomanem i fetyszystą. To wszystko ma swój początek w latach 70-tych ubiegłego wieku. Zanim doszło do zmiany płci pani doktor wyjechała z Polski i podjęła pracę w Nowej Zelandii. Z fałszywymi dokumentami jako psychiatra. Nie trwało to jednak długo. Została zwolniona z pracy i była poszukiwana przez Interpol. Okazało się, że wyjechała do USA. Tam zmieniła płeć i stała się Lindą Astor. Również tu pracowała jako psychiatra. Referencje i kwalifikacje sama sobie wystawiała. Jednak wzbudzała zaufanie i nikt nie zdołał "wyczuć" jej oszustwa. Doszło nawet do tego, że wypuściła chorego pacjenta z oddziału – uznając go za zdrowego. Gdy tylko opuścił on szpital odciął głowę swojej żonie. Jednak „pewne” tajemnice trudno było ukrywać w nieskończoność. Musiała kolejny raz ratować się… ucieczką.

Następnym etapem była Francja, a później powrót do Polski. Najpierw Warszawa, a później Gorzów. Znalazła zatrudnienie w przychodni przy ul. Dworcowej. W 2015 gorzowska stacja pogotowia ratunkowego ogłosiła konkurs na udzielanie świadczeń medycznych w zakresie wykonywania czynności przez lekarza ambulatoryjnej i wyjazdowej nocnej i świątecznej pomocy medycznej. Wyłoniona została… Linda H. Podjęła pracę w przychodni przy ul. Piłsudskiego w Gorzowie Wlkp. Dyrekcja gorzowskiego pogotowia ratunkowego znała historię Lindy H. Ale to nie stanowiło przeszkód by mogła być lekarzem. - Tak. Znam przeszłość pani Lindy. Ale gdy przyjmowaliśmy ją do pracy to rozpatrywaliśmy tylko i wyłącznie jej kompetencje. W tym zakresie nie mieliśmy uwag – odpowiada Andrzej Szmit.

Co dalej z doktor Lindą H.? Być może znów zmieniła adres zamieszkania i miejsce pobytu. O tym dowiemy się niebawem.

Widziałeś lub słyszałeś coś ciekawego? Poinformuj nas, nakręć film, zrób zdjęcie i wyślij na redakcja@magazynlubuski.pl.