Jesteś tutaj

Uczelnia wypłaciła za duże stypendium. Teraz chce zwrotu. Studentka mówi, że nie ma już pieniędzy

  • Uczelnia wypłaciła za duże stypendium. Teraz chce zwrotu. Studentka mówi, że nie ma już pieniędzy
    Fot. Archiwum prywatne

Uczelnia wypłaciła stypendium, ale o 1650 zł. za dużo. Teraz chce zwrotu pieniędzy. Studentka na to, że nie ich już nie ma. - Nie miałam pojęcia o wyższych przelewach. Nie sprawdzałam konta. Nic nie oddam, bo nie mam pieniędzy. Straciłam wszystko. Na zakup drogich podręczników medycznych, wymaganego umundurowania, czy po prostu dojazdy na zajęcia - mówi Aleksandra Dudka z Gorzowa Wlkp.

Do feralnej pomyłki doszło na przełomie 2015 i 2016 roku. Wtedy Wyższa Szkoła Zawodowa w Kostrzynie nad Odrą przelała na rachunek bankowy swojej studentki za dużo pieniędzy. Uczelnia przelała pieniądze w trzech transzach. Sprawa wyszła na jaw dopiero po 9. miesiącach. Gdy pracownicy uczelni dopatrzyli się pomyłki. Wtedy upomnieli się o pieniędze. Władze uczelni nie chcą tłumaczyć jak mogło dojść do takiej pomyłki. Jej rektor informuje, że rozmawiał ze studentką na temat zwrotu pieniędzy. - Wykazujemy wiele empatii i cierpliwości ufając, że dług zostanie zwrócony. Oczekujemy na deklaracje i propozycje sposobu zwrotu omyłkowo przelanych pieniędzy - informuje dr Henryk Piekarski, rektor Wyższej Szkoły Zawodowej w Kostrzynie nad Odrą.

Aleksandra Dudka jest studentką trzeciego roku na kierunku Ratownictwo Medyczne. - Sytuacja nie miałaby miejsca gdyby uczelnia rzetelnie podchodziła do spraw stypendiów. Koledzy mówili mi, że z tym od początku w uczelni były problemy. Nie jestem z tym osamotniona, lecz nikt poza mną nie odważył się powiedzieć o tym głośno. Mi także odradzano - mówi Aleksandra Dudka. Studentka tłumaczy, że podczas przyznawania stypendiów uczelnia żądała absurdalnych dokumentów. - Zaświadczeń o zarobkach zupełnie obcych osób wynajmujących pokój w tym samym domu. Potem dziwnie długa weryfikacja dokumentów. Nawet jeśli przyznano jakieś kwoty to student nie otrzymywał decyzji na piśmie dopóki się nie upomniał. Dopiero wtedy uczelnia przelewała pieniądze. Bywało, że wypłacano "hurtowo" za zaległe trzy miesiące. I nic na piśmie - opowiada Dudka. Studentka wyjaśnia, że nie miała decyzji na piśmie i nie wiedziała jakie kwoty jej przyznano. - Dla świętego spokoju zadeklarowałam by potrącano mi czesne a różnicę przelewano. Uczelnia nie była tym zainteresowana. Słyszę krzyki i zarzuty, że przywłaszczyłam coś, co mi się nie należało. Przecież ani nie ukradłam, ani nie wyłudziłam. Powiedziałam w uczelni, że nie jestem w stanie zwrócić pieniędzy. Nie mam ich. Liczę się z pozwem sądowym. Najgorsze, że teraz szantażują mnie skreśleniem z listy studentów. A właśnie kończę studia – mówi Aleksandra Dudka.

Kostrzyńska uczelnia podtrzymuje swoje stanowisko i powołuje się na kodeks cywilny z art. 405. "Kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, obowiązany jest do wydania korzyści w naturze, a gdyby to nie było możliwe, do zwrotu jej wartości". Rektor uczelni nie chciał jednak jednoznacznie odpowiedzieć co zrobi uczelnia i czy wystąpi na drogę sądowa by odzyskać pieniądze.


W maju tego roku prezydent Andrzej Duda przekazał do parlamentu projekt ustawy przygotowany w Kancelarii Prezydenta. Projekt przewiduje, że jeżeli ktoś się pomyli w przelewie i zauważy to, będzie mógł zgłosić się do instytucji finansowej, w której zrobiono przelew. Wówczas, w ciągu trzech dni instytucja ta będzie musiała zawiadomić podmiot, na który omyłkowo wpłynęły pieniądze i ten będzie je musiał oddać. Na zwrot będzie 30 dni. W sytuacji gdy pieniądze nie zostaną zwrócone instytucja finansowa przekaże poszkodowanemu dane tego podmiotu. Wtedy można będzie wystąpić na drogę sądową o zwrot pieniędzy, jako niesłuszne wzbogacenie. Obecnie nie jest ta procedura taka prosta.