Jesteś tutaj

W Barlinku nie lubią Ukraińców? Sprawa trafiła do prokuratury

  • W Barlinku nie lubią Ukraińców? Sprawa trafiła do prokuratury
    Fot. Google Maps/Facebook

O niewielkim Barlinku w woj. zachodniopomorskim zrobiło się głośno po tym jak w jednym ze sklepów pojawiła się tabliczka z napisem"Każdy obywatel Ukrainy po opuszczeniu kasy będzie poddany kontroli". Mieszkańcy miasteczka są oburzeni sytuacją. Właściciel sklepu przyznaje, że to on nakazał kontrolowanie wszystkich obywateli Ukrainy, którzy kupują w jego sklepie.

Bulwersujący napis na tabliczce stworzono w dwóch językach – polskim oraz ukraińskim. Na ukraiński przetłumaczył go jeden z pracowników marketu. Pracuje w nim siedmiu Ukraińców. Właściciel tłumaczy przy tym, że kazał zamieścić tabliczkę po kradzieży, której dopuścił się pewien Ukrainiec. Nie spodobało się to jednak mieszkańcom. - Przecież to jakaś chora dyskryminacja! Tak nie można. Ciekawe co by właściciel sklepu powiedział na to gdyby pojechał choćby do Anglii i zobaczył napis, że wszyscy Polacy będą kontrolowani przy wyjściu. Absurd i skandal! - napisał na naszą redakcyjną skrzynkę redakcja@magazynlubuski.pl Czytelnik Marcin z Barlinka.

Krzywdzącym napisem zainteresował się Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. – "To skandaliczny przykład dyskryminacji osób ze względu na ich narodowość. Dołożymy wszelkich starań by osoby odpowiedzialne za wywieszenie tej tablicy oraz osoby które egzekwowała zamieszczone na niej groźby - poniosły odpowiedzialności karną" – czytamy na fanpage ośrodka. Sprawa zrobiła się bardzo poważna. "W trybie pilnym zawiadamiamy o tej sytuacji prokuraturę, Rzecznika Praw Obywatelskich i Ambasadę Ukrainy w Polsce" - poinformowali przedstawiciele Ośrodka na swoim facebookowym profilu.

Przeczytaj też: Naprawiają drogę śmierci. Będzie bezpieczniej?