Jesteś tutaj

Wszyscy jesteśmy w procesie. Rozmowa z filmowcem

  • Wszyscy jesteśmy w procesie. Rozmowa z filmowcem
    Fot.Kostrzyńskie Centrum Kultury

Podczas zimowych ferii w Kostrzynie w kręgielni odbyły się warsztaty filmowe. Związane były z produkcją dokumentalną dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Do południa najmłodsi uczyli się montować "Zimowy film". Popołudniami starsi podjęli się stworzenia filmów dokumentalnych. Do montażu i projekcji Kręgielnia jeszcze powróci, bo to dopiero początek cyklu spotkań z filmowcem.

Z prowadzącym zajęcia artystą, Szymonem Mizerą, rozmawia Sara Zdzitowiecka:

-  Artystycznie jesteś bardziej skupiony na przekazie muzycznym czy obrazowym?

- Najprzyjemniejsza jest dla mnie muzyka, ale obraz też potrafi zaabsorbować.  Zdarzyło mi się tak zanurzyć w montażu, że straciłem odczuwanie przeszłości i przyszłości i zatopiłem się w: tu i teraz.

- A co jest dla ciebie najważniejszym nośnikiem?

- Człowiek. Spotkania. Jako, że nie przepadam za czytaniem, to rozmowa jest dla mnie źródłem informacji.

- Ufasz temu źródłu?

- Każde źródło jest zniekształcone. Wszędzie jest jakiś szum, jesteśmy w ciągłym głuchym telefonie. Czerpię nie tylko z dialogu, ale z gestów, z tego jak ludzie żyją.  Odnośnie czytania to bardzo lubię, gdy żona mi czyta na głos.

- Masz wolny zawód, ale musisz pamiętać o wielu drobiazgach w artystycznej pracy, o sprzętach, kabelkach, bateriach.  To cię nie ogranicza?

- Tyle razy zgubiłem tyle przedmiotów, że nawet jestem za to wdzięczny, bo to nie pozwala mi się do nich przyzwyczajać. Mam w sobie naturalny opornik do stania się materialistą.

- Ale zguby nie pozwalają ci wykonywać pracę?

- Akurat świat, w którym żyjemy jest pełen tych przedmiotów. Gdzie nie rzucisz kamieniem tam trafisz w aparat fotograficzny.

- Czy najistotniejszy jest dystans?

- Spokój… ale taki niespokojny…

- To nie kraina łagodności?

- Aby się rozwijać potrzebujemy odczuwać emocje i je wyrażać.  Jesteśmy na tym świecie w skali metra uwięzieni, by poznać rzeczywistość trójwymiarową i podlegamy tarciu. Jak już się wystarczająco wytrzemy, to dusza poleci dalej, w inny wymiar. Życie to etapy i chcę pokornie przez nie przejść, tak by nie utkwić w danym rozdziale.

- Czy uważasz, że sztuka powinna zmieniać świat na lepsze?

- Zmieniać świat na lepsze i zmieniać nas, uwrażliwiać, rozwijać, wprowadzać w miejsca, w które sami niekoniecznie musimy dojść. Moim tajnym planem jest opiewanie miłości.

- Ludzie za mało kochają?

- Często są szarą masą, która w jednej sekundzie krzyknie: "Barabasz!" Nie są refleksyjni, są trybikami w maszynie.

- Jak to zmienić?

- Pamiętajmy przy tym, że każdy jest jakiś i wystrzegajmy się szufladkowania.  Ja uśmiecham się do wszystkich. 

- Gdzie zaprowadził cię uśmiech i ta niespokojna spokojność?

- Miałem przyjemność zwiedzić pięć kontynentów na tej planecie. Dotarłem do wspaniałego miejsca jakim jest  lubuskie, gdzie czuję się, jakbym tworzył scenariusz następnego sezonu filmu Przystanek Alaska. Tu się szczęśliwie zakochałem i ożeniłem. Tu realizuję marzenie o statku i mogę to realizować z przyjaciółmi, którzy to czują.

- Opowiedz o statku.

- To marzenie od kilku lat rozwija się we współpracy z Ministerstwem Kultury Dziedzictwa Narodowego. Naszymi działaniami promujemy kulturę na polskich rzekach, docierając do nadrzecznych wsi i miasteczek. Dwa razy z warsztatami dotarliśmy już do Kostrzyna! Na statku rozwijamy kulturalne aktywności: monodramy, koncerty. Obecnie jako zespół muzyczny mamy na statku próby i będziemy na pokładzie nagrywać płytę. Woda jest prawdą.

- Czego się boisz?

- Nie mam poczucia strachu. Pewnie zginę szaleńczo spadając w przepaść.